Gmina Przywidz

Gmina Przywidz położona jest w centralnej części województwa pomorskiego (powiat gdański). Jest jedną z siedmiu gmin Powiatu Gdańskiego.

Siedzibą władz Gminy jest miejscowość Przywidz.

Czytaj więcej...

Gazeta Wyborcza 2009-09-21

Biły kościelne dzwony, wyły syreny, a kierowcy trąbili klaksonami. Tak mieszkańcy Przywidza cieszyli się z odwołania w referendum Bożeny Mielewczyk-Zawady, wójta gminy

- Byłem zaskoczony! Takiej radości to tu jeszcze nie widziałem, było jak w 1989 roku, jakbyśmy znowu odzyskali wolność - mówi Andrzej Przybycień, radny gminy Przywidz, pełnomocnik komitetu, który zorganizował referendum w sprawie odwołania pani wójt.

Było to już drugie referendum w tej sprawie. Pierwsze, w kwietniu ub.r., nie doprowadziło do odwołania pani wójt, bo do urn poszło zbyt mało mieszkańców gminy. Tym razem frekwencja wyniosła w niedzielę ponad 40 proc., w tym na 1678 głosujących aż 1518 opowiedziało się za odwołaniem pani wójt. Dlaczego to zrobili?

- Lista pretensji jest bardzo długa - mówi Andrzej Przybycień. - Po pierwsze sprawy gospodarcze: wyprzedaż majątku gminy, atrakcyjnych działek, ale nieuzbrojonych - gdyby poczekała na ich uzbrojenie, gmina zarobiłaby więcej; nieuzasadnione inwestycje, jak rozbudowa gimnazjum, połączenie go z podstawówką, przez co dzieci uczą się teraz w skandalicznych warunkach; nieudolność w pozyskiwaniu unijnych funduszy; brak w ogóle planu rozwoju gminy.

- To wszystko nieprawda - odpowiada wójt Bożena Mielewczyk-Zawada. - Gmina przeżywa teraz najlepszy okres rozwoju w swojej historii. Przeprowadzamy trzy inwestycje unijne dotyczące kanalizacji. Oświatę trzeba było zreorganizować z powodu oszczędności, a problemy z przebudową szkoły są chwilowe.

O odwołaniu pani wójt zdecydowały jednak prawdopodobnie inne sprawy, m.in. napięte relacje z podwładnymi. - Wprowadziła rządy strachu - mówi Przybycień. - Osoby, które się z nią nie zgadzały, wyrzucała z pracy pod wymyślonymi zarzutami. Przez siedem lat jej rządów wiele osób doznało upokorzenia, szantażu, gróźb wyrzucenia z pracy. Pisała szkalujące notatki o swoich pracownikach i wkładała do służbowych akt. Zniszczyła szefową swojego komitetu wyborczego. Pierwsze referendum o jej odwołanie zorganizowali właśnie ludzie z jej najbliższego otoczenia.

W obecne referendum zaangażował się m.in. proboszcz przywidzkiej parafii. Krytykował z ambony poczynania pani wójt, a w salce parafialnej spotykał się komitet referendalny. Gdy w niedzielę policzono głosy, z wieży kościoła rozległy się dzwony, a strażacy uruchomili syrenę alarmową.

- Szkoda, że proboszcz zapominał bić w dzwony na rocznicę śmierci Jana Pawła II - komentuje Mielewczyk-Zawada. - Stosunki z moimi podwładnymi oceniam jako poprawne. Nie było żadnego mobbingu, nie złamałam prawa, jestem wrażliwą osobą. Czasami szef musi podejmować trudne decyzje personalne.

Razem z panią wójt mieszkańcy odwołali w niedzielę też radę gminy. Teraz, do czasu wyboru nowych władz, w gminie rządzić ma osoba wyznaczona przez premiera. Kiedy odbędą się wybory, jeszcze nie wiadomo. Opozycja nie wybrała na razie swojego kandydata. Za to odchodząca wójt nie zamierza się poddać. - To referendum zorganizował układ wspierany przez proboszcza, grupa bankrutów życiowych, którym udało się mnie zniesławić - mówi. - Ja się tak łatwo nie poddaję, będę kandydować i jestem przekonana, że wygram.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

 

 

 

Menu

sport250

Praktyka lekarska

Biżuteria Kingi Jancelewicz

Kinga

Biżuteria Kingi Jancelewicz

Polecamy