Król polski August III w dniu 16 grudnia 1754 roku nadał dworowi w Przywidzu prawo urządzenia czterech jarmarków w ciągu roku i pobierania na nich opłat za miejsce straganowe. Prawo pobierania opłat na jarmarkach w roku 1788 aktem darowizny, generał Trzciński przekazał na wieczne czasy kościołowi katolickiemu w Przywidzu. Za czasów rotmistrza Hugona Simona od 1840 roku rozpoczął się trwający dziesięciolecia nienawistny spór pomiędzy dworem Przywidzkim a katolicką gminą kościelną. Chodziło również o dostawę z miejscowego browaru 12 beczek piwa rocznie (do 1819 roku), a później z browaru w Kierzkowie i o dostawę 68 furmanek chrustu. Kwestionowano także prawo pobierania opłat za miejsce na jarmarkach w Przywidzu. Spór został zakończony dopiero wyrokiem sądowym z lat 1863/1964, który zabezpieczał stan posiadania przez kościół katolicki w Przywidzu.

Księga hipoteczna dóbr szlacheckich w Przywidzu, powiat Gdańskie Wzgórze, zawiera przywilej króla polskiego Augusta III z dnia 16 grudnia 1754 roku. Zgodnie z tym przywilejem przysługuje właścicielowi ziemskiemu w Przywidzu prawo urządzenia jarmarków w czterech dniach roku, mianowicie w święto znalezienia Krzyża Świętego 3 maja, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego 14 września oraz w dwóch dowolnie wybranych dniach. Powyższe prawo zostało przyznane ówczesnemu właścicielowi generałowi Trzcińskiemu, który mieszkał w Przywidzu. W dniu 24 czerwca 1788 roku tenże generał sprzedał dobra Przywidza szambelanowi, radcy ziemskiemu von Trębeckiemu do którego należały już dobra Salewo i Kierzkowo. Przy tej sprzedaży zostało przez dziedzica Trzcińskiego przyznane kościołowi katolickiemu w Przywidzu prawo ściągania straganowego - po wieczne czasy - na odbywających się jarmarkach w Przywidzu. Powyższe prawo zostało przyznane w formie daru. W latach 1788-1840 korzystała gmina kościelna z powyższego prawa otwarcie i bez żadnych przeszkód.

W roku 1839 za 7 talarów rocznie wydzierżawił straganowe prowizor kościelny, Jakub Gleinertowy z Huty koło Przywidza. Ani Trębecki ani jego następcy nie mieli żadnych zastrzeżeń odnośnie powyższego prawa.

W roku 1839/1840 majątek zakupił rotmistrz Simonow, który mieszkał w Przywidzu. Simon utrudniał ściąganie straganowego i już na pierwszym jarmarku - 3 maja 1841 roku zabronił dzierżawcy straganowemu Gleinertowi pobierania pieniędzy. W latach 1843 i 1844 polecił Simon ściąganie straganowego swoim strzelcom Janowi i Fryderykowi Blumowi, przekazał jednakże 8 maja i 19 września 1843 roku kościołowi dary w wysokości 3,5 talarów i zezwolił gminie kościelnej do pobierania na jarmarkach jałmużny.

Ubytek majątkowy strony kościelnej stawał się coraz bardziej widoczny, mimo decyzji rządu królewskiego z dnia 8 czerwca 1842 roku, która brzmiała: „nie chodzi o to, by wypraszać jałmużnę, prawo ma być przestrzegane”, dlatego rozpoczęła proces o przestrzeganie prawa, zwłaszcza, że Simon przeprowadzał nie dwa, lecz cztery jarmarki rocznie i ściągał stosunkowo wysokie straganowe np.: Jaku Gleinert z Huty koło Przywidza zaoferował za dzierżawę 30 talarów, zaś Simon domagał się 40 talarów. Także zarządzenie starosty kartuskiego z dnia 22 września 1859 roku porusza tą sprawę mianowicie: według informacji dwór pański z Przywidza w roku 1848 ściągał opłaty w wysokości 6 pf. za każdą stopę kwadratową na urządzenie straganu, za miejsce do wystawiania na sprzedaż różnych przedmiotów do 6 pf., za każdą stopę kwadratową i za każdą sztukę bydła 6 Pf.

Procesy ciągnęły się latami od 1845 do 1864 roku. Chociaż w dniu 11 maja 1857 roku druga instancja sądu rozstrzygnęła - „Kościołowi katolickiemu w Przywidzu przysługuje prawo pobierania straganowego na tamtejszych jarmarkach” to rotmistrz Simon nadal nie przestrzegał prawa i już na jesiennym jarmarku tegoż roku nakazał ściągających straganowe prowizorów kościelnych usunąć „siłę fizyczną”, a straganowe pościągał sam.

Znamienne jest dosłowne brzmienie wielu pierwszych rozstrzygnięć. Królewski, sąd powiatowy w Kartuzach z 7 czerwca 1863 roku mówi: „Odnośnie poszczególnych zastrzeżeń wnoszonych przez oskarżonego Simona należy wskazać na wyrok z 11 maja 1857 roku, który brzmi: Oskarżony winien uznać prawo skarżącego do pobierania straganowego na jarmarkach w Przywidzu”. Z wyroku wynika, że tylko kościołowi w Przywidzu przysługuje prawo całkowitego i wyłącznego pobierania straganowego, ze wszystkich jarmarków w tejże miejscowości. Senat cywilny królewskiego sądu apelacyjnego w Kwidzyniu - drugi oddział, uznał w dniu 4 kwietnia 1864 roku w dochodzeniu wstępnym , że tylko Kościołowi przysługuje prawo do pobierania straganowego na jarmarkach w Przywidzu, bez zastrzeżeń i w pełnym zakresie. Kościołowi przyznano prawo nie tylko odnośnie pewnej liczby lecz w ogóle prawo do pobierania straganowego na jarmarkach w Przywidzu.

Tymczasem plac na którym odbywały się jarmarki, stał się szosą. Rząd zaczął się domagać od gminy kościelnej aby oddała do dyspozycji inne miejsce. Gmina kościelna znów groziła, że będzie się domagać odszkodowania za poniesioną stratę ze straganowego. Z pretensjami wystąpił również Simon, groził, że właściciel gospody odda sprawę do sądu, jeśli jego dochód zostanie uszczuplony przez przeniesienie jarmarków w inne miejsce.

W nowych czasach stało się prawem, że jarmarki odwiedzał weterynarz. Nie przychodził on naturalnie bezinteresownie. Rachunek za drogę i trud przedkładano przedsiębiorcy jarmarków, to jest majątkowi. Dwór oczywiście odrzucał rachunek, domagając się zapłaty przez kościół. Po stronie jednak kościoła jest zarządzenie starosty kartuskiego z dnia 11 grudnia 1906 roku. Zarządzenie głosi: „Zgodnie z rozstrzygnięciem sądu państwowego z 15 maja 1885 roku koszta za nadzór nad jarmarkiem bydlęcym ponosi gmina, zaś w okręgach dworskich właściciel dworu”.

Do incydentów doszło na jarmarkach w 1925 i 1930 roku. W dniu 4 września 1925 roku naczelnik urzędu w Przywidzu - właściciel majątku Kunde - Tiefental - samowolnie, bez zezwolenia właściwej władzy - upoważnił strażników ziemskich, by zabronili ściągania straganowego na jarmarkach bydlęcych, przysłanych przez kościół poborcom. Pod tą samą datą otrzymał rządca dóbr z Przywidza, dzierżawca dóbr skarbowych Lorentz od starostwa powiatu Gdańskie Wzgórze następujące rozstrzygnięcie: „Katolicka gmina kościelna w Przywidzu jest upoważniona do ściągania straganowego również z jarmarków bydlęcych”. Powyższa dyspozycja została przez senat wolnego Miasta Gdańska 5 listopada 1925 roku dalej poszerzona. „Katolicka gmina w Przywidzu jest upoważniona do wyłącznego ściągania straganowego na wszystkich jarmarkach w tejże miejscowości”.

Tymczasem okręgi dworskie zostały skasowane. Przywidz z gminą Dolne Piekło tworzą obecnie wspólnie gminę Przywidz Naczelnikiem gminy został dawniejszy rządca dóbr - dzierżawca dóbr skarbowych Lorentz. Na jarmarkach bydlęcych w dniu 3 maja 1930 roku polecił wystawić samowolnie bez upoważnienia władzy, dwie tablice z napisem: "Na jarmarku bydlęcym straganowe nie będzie ściągane. Naczelnik gminy Lorentz". Z powodu tego wydarzenia wniesiono do władzy zażalenie. Jest rzeczą zrozumiałą, że tablice zostały z polecenia władzy usunięte.

Spór o pobieranie straganowego został zakończony przez II wojnę światową. Prawie po sześcioletniej przerwie po wyzwoleniu Przywidza i objęciu władzy przez nowy ustrój to miejsce stało się tradycyjnym punktem obowiązkowego skupu przez państwo od rolników zboża i zwierząt z terenu Przywidzkiego. Ma samym początku po wyzwoleniu Przywidza zrobiono na tym pustym placu ogrodzenie dla świń, a w późniejszych latach zbudowano z desek pomieszczenie, w którym trzymano zwierzęta, aż do przyjazdu samochodu, który je zabierał do rzeźni. Potem wybudowano pomieszczenie z cegły, dach kryty papą z przegrodami dla świń dla krów i jałówek.

Obecnie wybudowano na tym terenie pomieszczenia magazynowe z cegły pustakowej, dach kryty papą, ściany otynkowano i pomalowano wapnem na biało. Obecnie znajdują się w nich nawozy sztuczne dla rolników, pasza dla bydła, węgiel na opał, a obok waga dla pojazdów do ważenia towaru. Tuż obok wagi po prawej stronie na samym początku od drogi znajduje się wylęgarnia zrobiona z pomieszczenia, w którym znajdowały się dwie pompy i sprzęt strażacki. Obecna remiza strażacka znajduje się na miejscu dawnego zajazdu, pomiędzy kościołem katolickim, a Domem Ludowym.

Opracowanie na podstawie
„F. Grzegorzewski - Historia jarmarków w Przywidzu 1957r.”
JMB

 

Menu

sport250