Pewnego dnia z sąsiedniej wioski Gromadzin, pastuszek młody pasał owieczki koło góry zamkowej. Kiedy przygnał stado owiec do domu, ojciec jego licząc owce stwierdził, że brak trzech najlepszych jagniąt. Zbił pastuszka i natychmiast wypędził go z powrotem, nakazując mu aby nie wrócił prędzej, aż znajdzie zgubione owieczki. Pastuszek z płaczem pobiegł do góry zamkowej, lecz nigdzie nie mógł znaleźć swojej zguby. Obchodząc górę. zamkową ze wszystkich stron w jednym miejscu zauważył otwór w ziemi tak wielki, że dorosły człowiek mógł swobodnie do niego wejść. Od tego otworu prowadził szeroki korytarz pod zapadnięty zamek. Pastuszek zauważył, że na drugim końcu tego korytarza jest światło i śmiało wszedł w głąb podziemia przypuszczając, że mogą znajdować tam się zaginione owce.

Kiedy doszedł na koniec podziemnego korytarza z wielką uciechą stwierdził, że jego owieczki smacznie zajadają bujną trawę, na podwórzu zamkowym. Ku wielkiemu zdziwieniu ujrzał na podwórzu ludzi w dziwacznych strojach i konie zaprzęgnięte w bogate uprzęże i wozy. Zdziwiło go to, że wszyscy śpią. Na jego wołanie nikt nie odpowiada. Ostrożnie zbliżył się do zamku. Wszedł do kuchni, gdzie kucharz i kilku kuchcików w czasie przygotowania przeróżnych potraw zasnęli, każdy na swoim miejscu trzymając w ręku naczynia z potrawami. Nawet muchy na ścianie nieruchomo zasnęły. Kiedy pastuszek wszedł do następnej komnaty zauważył, że w niej odbywała się wielka uczta, gdyż dookoła stołów, zastawionych winem i przeróżnym jadłem, siedzieli goście, wszyscy w takich pozycjach w jakich zostali przez sen zaskoczeni. Na prośby pastuszka, krzyki i nawoływania nie udało się ich obudzić.

Kiedy pastuszek wszedł do trzeciej komnaty ujrzał na środku siedzącą na wspaniałym krześle młodą kobietę w ubraniu weselnym. Zdziwiło go, że cały jej ubiór jest koloru czarnego, zamiast białego, jak w dzień wesela, a twarz jej jest sina. Zrobiło mu się żal i przez długi czas na nią spoglądał. Wtem zauważył, że powoli otwiera oczy, a twarz nabierała koloru i wyglądu normalnego człowieka.

Przekonał się, że była to młoda i cudowna dziewczyna. Kiedy chciał zbliżyć się do niej przemówiła: Opowiedz mi młodzieńcze jakim sposobem dostałeś się do mego zamku, który przed wiekami zapadł się w ziemię podczas mego wesela. Setki lat pokutuje tutaj i ten, który może mnie wybawić musi wypełnić trzy zadania.

Po pierwsze musi mnie pokochać pierwszą swoją miłością i serdecznie pocałować w same usta, bez względu na to jakie będą przeszkody. Moce piekielne pilnie strzegą zaklęcia jakie wyrzekł mój pierwszy narzeczony, którego zdradziłam i chciałam brać ślub z innym. Po drugie w sąsiedniej komnacie jest mój skarbiec pełen złota, srebra, drogich kamieni i szat. Wejdziesz tam i zabierzesz sobie tyle ile możesz udźwignąć. Nie obawiaj się jednak żadnych przeszkód, bo i tu na nie napotkasz.

Po trzecie w ostatniej komnacie na ogromnym łańcuchu przykuta jest socha, która orała nasze pole. Trzykrotnie musisz ją podnieść razem z łańcuchem do góry, aż po sam sufit. Jeśli chociaż jedno z tych trzech zadań wykonasz ja i cały dwór będziemy wybawieni od zaklęcia. Zostaniesz pastuszku młody moim mężem i będziemy żyli szczęśliwie. Pastuszek przyrzekł, że wykona wszystkie trzy zadania z całą sumiennością.

Pierwsze zadanie chciał natychmiast wykonać, zbliżył się do nieszczęśliwej księżniczki i chciał ją pocałować. W tym momencie, gdy podała mu usta do pocałunku z ust jej wysunęły się trzy węże. Pastuszek przestraszył się i uciekł do domu. Drugiego dnia tą samą drogą wszedł do podziemia, minął komnatę, w której siedziała zaklęta księżniczka i wszedł do komnaty, w której mieścił się skarbiec, ujrzał w nim takie mnóstwo bogactw o jakich mu się nigdy nie śniło. Pastuszek nie wybierał wiele, postanowił zabrać tylko tyle aby zbuŹdować własną chatkę i kupić sobie trzodę. Chciał wszystkie skarby wziąć w węzełku zgrzebnej koszuli, którą miał na sobie. Kiedy zbliżył się do skrzyni okutej złotą blachą otworzył ją i ujrzał w niej same perły, diamenty o takim blasku, który jego oko raził.

Kiedy sięgnął po klejnoty nagle ze skrzyni wyskoczyły dwa czarne pieski, które w mgnieniu oka urosły do ogromnych brytanów ziejących z pysków płomieniami ognia. Kiedy psy przyskoczyły do niego porzucił cały węzełek ze swoimi skarbami i uciekł do domu.

Całą noc myślał o pięknej księżniczce z mocnym postanowieniem przyrzekł, że wejdzie do podziemia po raz trzeci i ostatnie zadanie musi wykonać.

Tą samą drogą wszedł do podziemia. Minął pierwszą komnatę gdzie księżniczka siedziała, potem drugą, gdzie klejnoty swe miała. I wszedł do trzeciej komnaty, w której na ogromny łańcuchu wisiała socha. Pastuszek, jako syn chłopa był do podnoszenia ciężarów przyŹzwyczajony, z łatwością podniósł ciężką sochę. Przy podnoszeniu uważa, aby przypadkiem nie zadźwięczał zwisający łańcuch. Przy drugim razie z wielkim trudem podniósł sochę męsko do góry. Przy trzecim razie stracił już siły i opuścił sochę z wielkim hukiem na posadzkę. W tym momencie rozerwała się ściana i wyszedł z niej otoczony językami ognistymi sam najstarszy diabeł Lucyper z piekła. Widok jego był taki okropny, że pastuszek się przestraszył i zemdlał. Kiedy obudził się leżał na polanie niedaleko góry zamkowej a przy nim pasły się jego zaginione trzy owieczki.

Menu

sport250

Przywidzkie legendy