Nasz obraz własny

Zacznijmy od czasów zamierzchłych, choć nie tak bardzo odległych.

Rządy wataszków

Rodzinne biznesowe koligacje powodujące przejęcie sporej części wpływów. Podział na lepszych i gorszych (czytaj kto z nami a kto przeciw). Wyrywanie co bardziej łakomych kąsków prywatyzowanej własności państwowej. To wszystko spowodowało, że spora grupa zawiedzionych miała dość takich układów, zwłaszcza jawnego i szyderczego naśmiewania się z tych, co się spóźnili do podziału nieswoich dóbr.

Nowa rzeczywistość

Miało być lepiej, ale w myśl przysłowia „zamienił stryjek siekierkę na kijek” jest tak samo, tylko inni ludzie teraz trzymają rękę na pulsie. Odsunięcie starej gwardii i zastąpienie nowymi, ale identycznie „wpływowymi”.

Podziały

W normalnym świecie podział jest na mądrych i głupich a w naszej rzeczywistości na bandę starych kontra banda nowych. Z biegiem lat zawsze traci popularność ten, co obecnie rządzi i zapomina o swych sympatykach a zajęty jest robieniem własnego „biznesu”. Jednak ludzie władzy zawsze sobie przypominają o „malutkich”, gdy czas niepewny albo nastały wybory. Wtedy obiecują, grzmią, straszą, albo nawet „coś” potrafią pożytecznego zrobić dla ludu.

Lepiej?

Nie! Nie będzie dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że każdy znalazł się u steru rządu dzięki jego głosom i że każdy, nawet pojedynczy głos ma siłę. Nie wolno wierzyć bezgranicznie w słowa „władców”, gdyż często podszyte są cynizmem mającym za zadanie tylko otumanić ludzi, by się dostać lub utrzymać na stołku. Należy sprawdzać prawdomówność, rozliczać z obietnic, pytać dlaczego a nie tylko cieszyć się z tego, co skapnie z pańskiego stołu. Powinno interesować się na bieżąco tym, co się wokół dzieje a nie tylko wtedy, gdy propaganda wyborcom wodę z mózgu zrobi.

Kiedy Eldorado?

Obecnie prawo polskie broni nie pokrzywdzonego ale winnego i to jest motto działania wielu „na stanowiskach”. Pamiętać należy też o tym, że nie wszystko jest robione dzięki władzy, że wiele prac wykonuje zupełnie ktoś inny a władza nie tylko pozwala a wręcz nakłania do tego, aby propaganda sukcesu wszystkie osiągnięcia przypisywała jej. Kiedy będzie lepiej? Może dopiero wtedy, gdy mieszkańcy wyrwą się z letargu i zaczną myśleć o tym co wokół, jak o swojej małej ojczyźnie a nie o czymś dalekim, nierzeczywistym, obcym. Jeśli zaczną pytać i rozliczać wtedy będzie lepiej.

Zmiany?

Teraz będzie ciężko cokolwiek zmienić, gdyż za dużo jeszcze rąk całych, niesparzonych. Jednak wiara w lepszą przyszłość każe każdemu obserwatorowi wierzyć, że nastąpi, jednak oby szybko, by nas w końcu przestano zwać: „czarną dziurą” czy „skansenem”. Zacznie iść ku lepszemu dopiero wtedy, gdy sympatycy wszystkich obozów podadzą sobie rękę i wyłonią władzę, która będzie jednoczyć nie dzielić i dbać o interesy nasze – mieszkańców, co sobie i Wam wszystkim życzę.

Obserwator