Czy konflikt o szkoły w gminie Przywidz doprowadzi do odwołania wójt?

Grupa inicjatywna z gminy Przywidz złożyła wczoraj do komisarza wyborczego w Gdańsku wniosek i 1300 podpisów (wymaganych było 410) zwolenników zorganizowania referendum w sprawie odwołania wójt Bożeny Mielewczyk-Zawady. To wynik zamieszania wokół Zespołu Szkół w Przywidzu.

- Nie chcemy reorganizacji sieci szkół w naszej gminie - wyjaśnia Marcin Kolasiński z Przywidza. - Po co psuć to, co dobrze funkcjonuje?
Burza rozpętała się, gdy władze gminy poinformowały o zamknięciu jednego z trzech budynków ZS w Przywidzu. Dotychczas uczniowie szkół podstawowych uczęszczali na zajęcia do placówek przy ul. Cisowej, gdzie mieścił się oddział przedszkolny i klasy I-III, oraz przy ul. Uhlenberga, gdzie uczyły się klasy IV-VI. Zgodnie z nowym projektem gminy, szkoła przy ul. Cisowej ma być zlikwidowana, a dzieci przeniesione do innych placówek.

- Obiekt przy ul. Cisowej zagraża bezpieczeństwu, co potwierdzają ekspertyzy - tłumaczy wójt. - W związku z tym dzieci zostaną przeniesione do innych placówek, w tym do gimnazjum.
Realizacja pomysłu wymaga jednak reorganizacji sieci szkół w gminie. Niektóre dzieci będą musiały dojeżdżać do placówek oddalonych nawet o kilka kilometrów. Co więcej, maluchy będą się uczyły w systemie zmianowym.

- Nie chcemy, by młodsze dzieci uczyły się z gimnazjalistami, z którymi są trudności wychowawcze - mówi Kolasiński. - Poza tym, przeniesienie najmłodszych dzieci do szkoły przy ul. Uhlenberga, która również jest w złym stanie technicznym, nie rozwiązuje problemu.
W tej sprawie rodzice interweniowali już u wojewody, kuratora oświaty, ministra edukacji narodowej, Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich. Przedstawiciel Rzecznika Praw Dziecka brał nawet udział w radzie pedagogicznej szkoły i rozmawiał z wójt Mielewczyk-Zawadą. Według niej jednak receptą na poprawę sytuacji jest powiększenie gimnazjum.

- Dobudujemy pięć sal, więc za rok dzieci przeniesione na czas remontu do innych szkół będą mogły wrócić do Przywidza - przekonuje. Mielewczyk-Zawada mówi, że za takim rozwiązaniem przemawia rachunek ekonomiczny.
Rodzice mają własny pomysł rozwiązania problemu. Chcą, by gmina zainwestowała w budynek przy ul. Cisowej.

- Był już dla niego projekt naprawczy, dlaczego wtedy go nie zrealizowano? - pytał jeden z mieszkańców.

1.07.2009r.

(JŁ) - NaszeMiasto.pl

 -----------------------------------------------