Ruszą wypłaty po... Amber Gold

STAROGARDZKI SYNDYK

Ruszą wypłaty po Amber Gold

Wieści z Kociewia - Ruszą wypłaty po Amber GoldPonad 12 tysięcy poszkodowanych, przeszło 70 milionów na koncie, 2200 powództw, prawie 150 zlicytowanych samochodów, to w skrócie obraz po aferze Amber Gold. Skala nadużyć była tak wielka, że każdy poszkodowany może liczyć na około 10 groszy z „zainwestowanej” złotówki w Amber Gold.

Z NAJPRAWDOPODOBNIEJ NAJBARDZIEJ ZNANYM I ROZPOZNAWALNYM SYNDYKIEM W KRAJU MECENASEM JÓZEFEM DĘBIŃSKIM ROZMAWIA PIOTR PIELECKI.

- Panie mecenasie, czy afera Amber Gold od tej strony postępowania upadłościowego zmierza do finału?

- Postępowanie już prawie dobiega końca, ponieważ ostatni plan podziału funduszu masy upadłości z rzeczy zabezpieczonych, czyli hipotek na nieruchomościach będzie wykonany w marcu. To spowoduje, że będzie otwarty proces ogólnego planu podziału masy upadłości dla wszystkich, którzy zgłosili swoje wierzytelności do listy wierzytelności, a jest tych osób fizycznych i prawnych dwanaście tysięcy dwieście trzy.

- Ile środków pieniężnych, jako syndykowi udało się panu odzyskać?

- W tej chwili przygotowanych jest przeszło siedemdziesiąt milionów złotych dla osób, które będą uczestniczyły w planie podziału.

- Panie mecenasie, kiedy planuje pan rozpoczęcie przekazywania tych zgromadzonych i zabezpieczonych środków finansowych wszystkim uprawnionym?

- Myślę, że najbliższy termin, jaki będzie wynikał z tego ostatecznego planu podziału to jest drugi kwartał, tego roku.

- Czy osoby poszkodowane w aferze Amber Gold mogą liczyć na to, że cała operacja wypłat zakończy się jeszcze w tym roku?

- Ze swojej strony dołożę wszelkich starań, aby proces wypłat zakończył się w roku bieżącym i jestem przekonany, że tak będzie.

- Czy jest jakaś grupa osób lub podmiotów uprzywilejowanych, którzy wypłaty otrzyma w pierwszej kolejności?

- Tak, jest taka grupa. Są to byli pracownicy Amber Gold, którzy uczestniczą w II kategorii zaspokojenia, jak również Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, to jest kwota 926 tys. zł.

- Skoro ma pan już zgromadzone ponad 70 mln złotych to, co blokuje podział tej kwoty?

- Blokuje jedna kwestia art.338 prawa upadłościowego, naprawczego, który stanowi w ten sposób, że dopóki nie wykonam planu podziału z hipotek, to nie mogę przystąpić do ogólnego planu podziału. Jest to kwestia, która nie wynika z chęci, ale wprost z przepisów.

- Czyli w pierwszej kolejności po sprzedaży nieruchomości musi pan zaspokoić te podmioty na rzecz, których były owe hipoteki ustanowione, a dopiero po tej operacji pozostała kwota uzupełni konto, na którym gromadzone są odzyskane środki finansowe po Amber Gold - tłumacząc tak nieco prościej pana słowa z polskiego na nasze.

- Tak.

Amber Gold powstała w 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce

Inwestujących klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express ogłosiły upadłość pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

- Panie mecenasie, która z spraw albo która z kwestii związana z postępowaniem upadłościowym firmy Amber Gold była pana zdaniem najtrudniejsza?

- W postępowaniu upadłościowym Amber Gold Sp. z o.o. w Gdańsku było kilka takich sytuacji. Trudność wystąpiła od ustanowienia do zabezpieczenia środków. Nie mogłem nigdzie w żadnym z trójmiejskich banków zdobyć zaufania, aby ustanowić konto bankowe, ponieważ spółka Amber Gold była na liście ostrzeżeń KNF (Komi-sja Nadzoru Finansowego). Udało mi się to konto założyć w jednym ze starogardzkich banków, który uznał, że firma Amber Gold ma nadzór syndyka i sędziego komisarza, w związku z powyższym nie ma elementu niebezpieczeństwa dla banku. I do dzisiaj konto to prowadzi ten bank.
Natomiast, jeżeli chodzi o trudne sprawy to były one związane z odzyskaniem z Urzędu Skarbowego i ZUS-u z tytułu wpłat składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne i inne oraz z tytułu zabezpieczenia środków w 2012 roku na podatek PIT, CIT i Vat, to była kwota dwanaście milionów osiemset tysięcy złotych. Oczywiście ani US, ani ZUS nie chciały dobrowolnie tych kwot zwrócić, ale po przegranych sprawach w sądzie upadłościowym i izbie skarbowej ówczesnej odzyskałem te środki. Jest to kwota szesnaście i pół miliona złotych.

- W takim razie tak dla kontrastu powiedzmy, która aukcja, licytacja cieszyła się największym zainteresowaniem?

- Dużym zainteresowaniem cieszyła aukcja samo-chodów osobowych i ciężarowych. Trwała ona kilka dni i praktycznie za każdym razem uczestniczyło w niej od 150 do 200 osób. Emocje były tak wielkie, że kilka samochodów nie zostało zbytych na aukcji, chociaż jej uczestnicy wpłacili wadium w wysokości dziesięciu tysięcy złotych, które im przepadło.
Proszę też zwrócić uwagę, jakim przedsięwzięciem logistycznym były te aukcje, na których wystawiono 145 aut. Jednak wcześniej te auta trzeba było zabezpieczyć, aby nie doszło do ich uszkodzenia czy rozkradzenia.

- Na koniec jak byśmy mogli pokusić się o małe podsumowanie procesu upadłościowego firmy Am- ber Gold. Jak pan ocenia, jako doświadczony syndyk, tą kwotę ponad 70- milionów złotych, jako wynik postępowania upadłościowego?

- Jak zostałem syndykiem w kasie spółki Amber Gold było 600 zł, w tej chwili jest przeszło 70 milionów, to świadczy o tym, że musiałem się zaangażować, aby te pieniądze zdobyć. Środki pozyskiwałem z różnych tytułów: z tytułu zwrotu darowizn, które zarząd spółki przekazywał na różne cele, ze sprzedaży nieruchomości, ruchomości, odzyskania środków z tytułu udzielonych pożyczek, to była kwota ponad 30 milionów. Proszę zwrócić uwagę, że sporządziłem ponad dwa tysiące dwieście powództw do sądu, z czego odzyskałem ponad 14 milinów złotych. Trwające procesy to jedno, ale windykacja, to jeszcze trudniejsze zadanie. Niektórzy dłużnicy już zmarli, niektórzy popadli w bankructwo, są to okoliczności, które udaremniają od-zyskanie nawet zasądzonych pieniędzy w całości. Wykonałem dość dużą pracę, jeżeli wolno mi tak powiedzieć.

- Dziękuję za rozmowę.

 

Przedruk: Wieści z Kociewia
Tygodnik niezależny
Nr 8/2019/572

logo wiesci z kociewia300x82