Pół tysiąca ciężarówek w sercu Kaszub. Mieszkańcy drżą o domy i środowisko

W kaszubskiej wsi, na działce sąsiadującej z rezerwatem przyrody, inwestor chce wybudować zakład recyklingu plastikowych odpadów. Ostatnie zdanie będzie należało do wójta. Ten nabrał wody w usta i nie chce odpowiadać na pytania dotyczące inwestycji.

Pół tysiąca ciężarówek w sercu Kaszub. Mieszkańcy drżą o domy i środowiskoFirma Wobet produkuje beton. Siedziba firmy znajduje się w Miłowie, wsi w gminie Przywidz. Gmina Przywidz jest położona w sercu Kaszub. W Miłowie Wobet ma działkę o powierzchni ponad 80 ha, na której chce wybudować zakład odzysku i recyklingu odpadów tworzyw sztucznych. Z plastikowych butelek PET w zakładzie miałaby być produkowana geowłóknina. Problem w tym, że działka znajduje się w sąsiedztwie obszaru Natura 2000 oraz rezerwatu przyrody na Jeziorze Przywidzkim, a odpady nie będą pochodziły z gminy Przywidz.

- Z uwagi na bliskość portów mamy poważne i uzasadnione obawy, że odpady będą do nas płynęły z całego świata. Polska przy obecnej władzy staje się globalnym śmietniskiem - piszą mieszkańcy gminy Przywidz w liście do "Gazety Wyborczej".

Miał być hotel ze SPA, ale inwestor zmienił zdanie

Rada Gminy Przywidz w kadencji 2014-2018 przegłosowała zmianę studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Wszystko po to, by na działce należącej do firmy Wobet mógł w przyszłości zostać wybudowany hotel ze SPA, a także mała stacja benzynowa z infrastrukturą. O to wnioskował inwestor. Potem zmienił zdanie. Zamarzył mu się w tym miejscu zakład odzysku i recyklingu odpadów tworzyw sztucznych. Miałby zajmować powierzchnię 57 tys. m kw.

Mieszkańcy Miłowa, którzy sprzeciwiają się inwestycji w obawie przed katastrofą ekologiczną, zawiązali Komitet Społeczny na rzecz Ochrony Środowiska. Przeciwne budowie zakładu jest również Stowarzyszenie "Zielona Kraina", które jest stroną w postępowaniu inwestycyjnym firmy Wobet. Inwestor zapewnia, że zakład odzysku i recyklingu odpadów sztucznych nie będzie uciążliwy dla mieszkańców ani szkodliwy dla środowiska. Jednak mieszkańcy policzyli, że każdego miesiąca do zakładu będzie przyjeżdżało 250 ciężarówek o ładowności do 24 ton. Tyle samo samochodów ciężarowych miałoby wywieźć produkcję poza zakład.

W październiku Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku wydał postanowienie o potrzebie przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko (OOŚ). Bez tego wójt gminy Przywidz - Marek Zimakowski - nie może wydać decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia. Inwestor ma trzy lata na sporządzenie OOŚ.

- Przez trzy lata będziemy żyli w niepewności, z brakiem perspektyw, z czymś wiszącym w powietrzu - skarżą się mieszkańcy niezadowoleni z decyzji wójta.

- Nie liczy się z naszym zdaniem - przyznaje Magda Topińska, mieszkanka Miłowa zaangażowana w protest przeciwko inwestycji firmy Wobet. - Wójt, poproszony przeze mnie o rozmowę, posunął się do publicznych gróźb pod moim adresem. Ludzie są zastraszani. Sprawa inwestycji była tuszowana przez rok. Władze gminy zapewniały, że w żadnym wypadku nie dopuszczą do realizacji takiego przedsięwzięcia.

Wójt i inwestor nabrali wody w usta

Konflikt między wójtem gminy Przywidz a mieszkańcami narasta. Dwie mieszkanki Miłowa złożyły do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego) przez wójta. W listopadzie Prokuratura Rejonowa w Pruszczu Gdańskim wszczęła śledztwo.

- Postępowanie jest w toku i prowadzone jest w sprawie - informuje Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Tymczasem inwestor nie daje za wygraną. Kornel Grzenkowicz - właściciel Wobetu - założył nową firmę o nazwie Intercom i złożył do Urzędu Gminy Przywidz wniosek o wydanie warunków zabudowy na halę magazynowo-produkcyjną na 10 tys. m kw. działki, na której chce wybudować zakład. To pierwszy krok do pozwolenia na budowę.

Wójt gminy Przywidz przez dwa dni nie znalazł czasu, by odpowiedzieć na nasze pytania. W końcu w sekretariacie urzędu gminy usłyszeliśmy, że odmawia komentarza w sprawie. Inwestor również nie odpowiedział na pytania.

Anna Dobiegała
4 lutego 2020 | 06:30
Wyborcza.pl