Skarby przywidzkiego zamku

Była to na Wielkanoc, kiedy spacerowałem w pobliżu góry zamkowej. Przyglądałem się uważnie jak przyroda po zimowym śnie zaczęła budzić się do życia. Gdy tak obserwowałem i spacerowałem podziwiałem wielkość i mądrość przyrody jak ona co roku budzi się do życia. Znajdowałem się akurat pod górą zamkową, usłyszałem jakieś hałasy, odgłosy krzątania się. Byłem zaskoczony co to mogło być o tej porze i w tej okolicy. Cichutko podszedłem na górę zamkową. Na polanie zauważyłem mnóstwo naczyń, pucharów, świeczników ze srebra i złota, pięknych naszyjników z brylantami różnych świecidełek złotych. Wśród tego bogactwa krzątał się diabeł, wynosił on naczynia z komnaty zapadniętego zamku. Kiedy tak siedziałem cichutko ukryty pod drzewem dębowym, zrozumiałem, że jest to okres wielkanocny, kiedy robi się porządki domowe. Dotarło nawet do mojej świadomości, że jestem pierwszym mieszkańcem Przywidza, który widzi „skarby przywidzkiego zamku” na polanie. Chciałem zmienić pozycję bo ścierpła mi noga i nadepnąłem na gałązkę, a ona pękła robiąc tym samym hałas. Diabeł tym hałasem poruszony zauważył mnie za drzewem. W mgnieniu oka zebrał naraz wszystkie skarby z polany chowając je do komnaty a wejście za nim się zakryło. Głos księżniczki z podziemia dobiegł do mnie. Wystarczyło abyś dotknął, chociaż jedno naczynie a byłabym z zaklęcia na wieki wybawiona. I tak raz w roku około Wielkanocy osoba, która ma wielkie szczęście może zobaczyć na polanie skarby przywidzkiego zamku. Wejścia do niego pilnuje sam najstarszy diabeł Lucyper z Piekła, aby żaden śmiałek nie mógł wykraść tych skarbów. Tak długo, dopóki klątwa z pięknej księżniczki nie zostanie zdjęta przez człowieka.